Centrum Wspólnoty wsi Rudniki

Wieś Rudniki

Galeria

Kontakty

Menu

Mapa

Informacja dla turystów

Historija

Kościół Św. Trójcy

Sala imprez

Puszcza Rudnicka

Bibloteka

Aktualie

Przesłuchanie

Przesłuchanie nie jest aktywny

Historia
 
RUDNIKI – WIEŚ KRÓLEWSKA
 
    Rudniki, Rudnicum, wieś kościelna nad rzeką Mereczem, o mil 4 od Wilna ku południowi, zbudowana wśród ogromnych lasów szeroko po nad tą rzeką rozciągających się aż do Niemna. Miejsce historyczne, jakkolwiek dziś mało komu znane, bo śladów nawet swojej dawnej świetności nie zachowało. Prawdopodobieństwo jest, że Kazimierz IV Jagiellończyk, nim został królem polskim, rządząc Litwą, i obyczajem średnich wieków część życia trawiąc na łowach, gdzie i sprawy państwa załatwiał: upodobawszy to miejsce zielonością swych łąk wabiące, a dla bliskości stolicy dogodne, pierwszy zbudował tu dwór myśliwski stosowny do wygód swoich książęcych. Przynajmniej to jest napewno, że przed nim dotąd nie widać żadnego śladu, ani w historii, ani w dokumentach, żeby ktokolwiek z poprzedników Kazimierza IV wspominał o Rudnikach. Wydaje się, że ten dwór około r. 1470 stanąć musiał gdy król z żoną dłużej na zimowych łowach w okolicy Wilna zabawił.  
    Dopiero jednak Rudniki za Zygmunta Starego głośniejszemi się stały i w większą osadę urosły. On tu kościół przed rokiem 1511 parafialny zbudował, i zamiast skromnego domu myśliwskiego, trzy vzniósł oddzielne pałacyki z ogro¬mnych bali sosnowych na wysokim podmurowaniu  z piętrami, otoczone sadzawkami i ogrodem. Nie stały jednak w kupie, co widać do dziś dnia z gruzów pozostałych na miejscu i śladu fundamentów; owszem główny gmach, a może dawniejszy Kazimierzowski odnowiony, stał na małym wzgórku oblanym w półkole  żywym nurtem Mereczanki. Od północy tuż przy domu była nie wielka sadzawka, do której  woda wchodziła ryną z rzeki: ryny tej ślady dotąd dotrwały w całości. Na gorze w tym pałacu był alkierz i pokoje krolewskie, które Zygmunt August zawsze zajmował,  i gdzie w alkierzu owym zwłoki ukochanej swojej żony Barbary, kiedy je na pogrzeb z Krakowa do Wilna prowadził, roku 1554 były złożone. Dwa dni wówczas przebywał w czerwcu August oczekując na dokonczenie przygotowań czynionych w kościele katedralnym wilenskim do pogrzebu. Miejsce na którym się wznosił pałac o jakim teraz mówimy, jest dziś polem uprawnym miejscowego proboszcza, i już nie przypomina o jego dawnem tu istnieniu, prócz mnóstwa ułamków cegiel i kafli rozsianych w wielkiej przestrzeni po roli i łąkach. Powiadają jednak o głębokich zasypanych sklepach i piwnicach, wyorują nieraz srebrne i miedziane monety z czasów Zygmunta Augusta i Zygmunta III. O kilkaset kroków na lekkiem wzgórzu, także nad Mereczanką, były dwa inne mniejsze domy, ale także o piętrze. Zygmunt Stary zwykł był mieszkać w jednym, a królowa Bona w drugim. Opodal znajdowały się inne jeszcze zabudowania dla łowczych i dworzan, oraz stajnie królewskie. Piękna łąka oddzielała rzekę od wzgórków, na których stały oba dwory, a żywa jej zieloność odbijała przyjemnie od ciemnej i ponurej barwy odwiecznych ostępów (t.j.gąszczów lasu) okrywających drugi brzeg rzeki. Te ciemne puszcze, w których dotąd jeszcze gnieżdżą się niedźwiedzie, i niekiedy łosie, tak są bliskie rzeki, że królowie wedłóg podania miejscowego, z okien swojego mieszkania bili pędzone oblawą z lasów nad brzeg Mereczanki zwierzęta. Jeden z ostępów pod samymi Rudnikami położonych, gdzie najwięcej łosi, sarn i niedźwiedzi lubiło się utrzymywać, zwał się królewskim ogrodem. Nazwa ta do dziś dnia została, ale ze zwierząt same tylko niedźwiedzie się utrzymały. Ze zniszczeniem tych ogromnych lasów łosie i sarny nader rzadkimi się już stały. Oprócz tego głębiej w puszczy znajdował się około półtory mili od Rudnik jadąc do Międzyrzecza, ogromny zwerzyniec, czyli dziwnie piękny bór rzeką Żgwiżdą przerznięty i w obrębie kilku mil porządnym parkanem ogrodzony, gdzie się wiele dziczyzny zajętej chowało. Tam królowie dla urozmaicenia zabaw myśliwskich, nie raz bili sarny i łosie. Dotąd pomimo rozrzadzenia puszczy Międzyrzeckiej, do której łowiectwo Rudnickie należy, miejsce to chociaż parkany opadły i znikły, zawsze dawne nazwisko i najpiękniejszy las w tej stronie, zachowało. 
    Nazwisko Rudnik poszło od znacznych pokładów rudy żelaznej po łą¬kach błotnych i lasach niższych znajdującej się. Jest już polskie, co pokazuje, że i osada po unii powstała. Zaraz prawie za jej zbudowaniem, t.j. w drugiej połowie 15 wieku, założono tam w pobliżu piec do wytapiania rudy błotnej i kuźnią do kowania jej na pierwsze potrzeby rolników; druga także wieś nad małym jeziorem Popiszki osadzona pod nazwiskiem Rudni, do dziś dnia pozostała. Częsty pobyt królów w Rud¬nikach, obrócił nawet ówczesny trakt łączący Wilno z Krakowem, dwa grody stołeczne i najwięcej pod względem politycznym znaczące w kraju, na Rudniki. Herbersztein poseł cesarski do Moskwy w r. 1517 tędy jechał do Wilna, Zygmunt August na Rudniki z Krakowa, jak już mowiliśmy, zwłoki swojej Barbary prowadził. Tu w Rudnikach był początek w roku 1562 owego smutnego dramatu z Wojcikiem Podlasianinem, który się zakończył potem śmiercią jego w Wilnie, i o którym Górnicki wspomina. Od Zygmuntów już tak dalece znaczenie Rudnik jako najprzyjemniejszej rezydencji królewskiej urosło, że przez częste ich tam przebywanie brama nawet miejska od przedmieścia leżącego ku drodze do Rudnik prowadzącej, Rudnicką nazwana została, i ulica na której była, też samą nazwę przyjęła. Jakoś istotnie krajopisarze poźniejsi nieco XVII wieku, z wielką zaletą o pałacu Rudnickim mówią, a mianowicie Starowolski i Cellaryusz. Zygmunt III chociaż rzadko bywał w Litwie, nie dozwolił jednak upaść Rudnikom, i kościół w nich parafialny r. 1611 d. 26 października nadaniem gruntów podźwignął. Syn jego Władysław IV, który częściej tu przebywał za przyjazdem do Litwy, rozrywając się polowaniem, kazał lepiej urządzic straż leśną, i opisać puszcze łowiectwa Rudnickiego. Opis ten starannie sporządzony pod tytułem: Ordynacji puszcz królewskich, wciągnięty został do Metryk Litewskich. — W powszechnej klęsce Litwy, podczas najazdu r. 1655, pałac ze wszystkimi innyi gmachami przylęgłymi i kościół Rudnicki zostały spalone. Wtenczas spłonęły także dokumenty i metryki kościelne; dotąd zachowje się w probóstwe pierwsza księga metryczna na nowo po tej klęsce sporządzona przez proboszcza ś. Stefana na przedmieściu wileńskim, do którego parafia Rudnicka przyłączoną została. Natępnie znów, długo należała do Parafii Staro Trockiej, aż nakoniec kościół do dziś dnia stojący, nakładem Heleny Dąbrowskiej podwojewodziny smolenskiej i starościny międzyrzeckiej r. 1790 odbudowany został, i nabożenstwa miejscowe przywrócone.
 
w/g Michała Balinskiego, Tymoteusza Lipinskiego "Starožytna Polska", Warszawa, 1846 rok
 

Więzi

Poczta Elektroniczna

Adres poczty: 

 

Hasło: 

Projekt: Puslapiai.eu

Powered by MegaTVS